top of page

REMONTY PARALIŻUJĄ PÓŁNOC POZNANIA? MIESZKAŃCY: ""JEST CIĘŻKO""

  • Zdjęcie autora: Stanisław Mazurczak
    Stanisław Mazurczak
  • 18 mar
  • 3 minut(y) czytania
Zamknięcie ul. Piątkowskiej, fot. Stanisław Mazurczak/ News Stacha
Zamknięcie ul. Piątkowskiej, fot. Stanisław Mazurczak/ News Stacha

Kumulacja kilku dużych inwestycji drogowych i kolejowych sprawiła, że północ Poznania zmaga się z poważnymi utrudnieniami. Mieszkańcy mówią o chaosie i niebezpiecznych sytuacjach, a urzędnicy podkreślają, że prace są konieczne i mają charakter tymczasowy.


Kulminacja utrudnień

Już 26 lutego pisaliśmy o zmianach komunikacyjnych na Naramowicach ze względu na budowę kanalizacji deszczowej, o czym można przeczytać tutaj. Wraz z utrudnieniami w tej częśći miasta pojawiły się kolejne. Do tej listy dołącza przebudowa ul. Piątkowskiej oraz prace kolejowe na przejazdach PKP.

- Jest ciężko, bo za bardzo nie ma znaków - mówi Pani Patrycja.

Zauważyliśmy jednak, że Pani Patrycja poruszała się chodnikiem znajdującym się na terenie budowy.

- Z drugiej strony nie ma znaku, że jest zakaz, dopiero tutaj jest, więc dowiedziałam się po fakcie - wyjaśnia.

Na miejscu widoczne były jednak liczne oznaczenia ostrzegawcze, a sam chodnik był rozkopany. Pokazuje to, że problem nie zawsze wynika wyłącznie z braku informacji, ale również z nieuwagi lub ignorowania oznakowania.


Kierowcy ignorują przepisy, rośnie ryzyko

Nie jest to jedyny przykład nieprzestrzegania przepisów. Podczas naszej obecności wielu kierowców decydowało się na jazdę pod prąd, mimo obowiązujących zakazów.

- Słabo się tutaj jeździ. Gdybym miała wsiąść do samochodu, to bym się przestraszyła, można wjechać na czołówkę. Powinna być sygnalizacja świetlna, żeby kierowcy mogli jeździć po różnych stronach drogi - mówi Pani Martyna.

Mieszkańcy podkreślają, że w praktyce prowadzi to do chaosu i realnego zagrożenia na drodze.


Straż Miejska potwierdza, że otrzymała zgłoszenie dotyczące łamania prawa.

Na Piątkowskiej mieliśmy jedno zgłoszenie dotyczące jazdy pod prąd (11 marca br.), ale przekazaliśmy je policji. Egzekwowanie naruszeń znaku B-2 „zakaz wjazdu” nie leży w kompetencjach straży miejskiej – tłumaczy Radosław Weber, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Poznaniu.

Policja potwierdza, że zgłoszenie wpłynęło, a kierowca został ukarany mandatem.


Kilka inwestycji naraz

Skala problemu wynika przede wszystkim z kumulacji kilku dużych inwestycji prowadzonych jednocześnie w północnej części miasta, na Piątkowie, Naramowicach, Morasku i Umultowie.


Jak tłumaczy Zarząd Dróg Miejskich, nie wszystkie prace realizowane są przez miasto.

- Prowadzimy prace inwestycyjne i remontowe, ale proszę pamiętać, że nie tylko ZDM za nie odpowiada. Na Piątkowskiej przebudowę prowadzi deweloper, natomiast przejazdy kolejowe remontuje PKP - wyjaśnia Agata Kaniewska, rzeczniczka ZDM

Nałożenie się wielu inwestycji powoduje dużą frustrację wśród mieszkańców tej części Poznania.

- To nie jest nic nadzwyczajnego. Wiele prac odbywa się równolegle w różnych częściach miasta, choć faktycznie działania PKP mają obecnie duży wpływ na ruch - dodaje Kaniewska.

Decyzje o zamknięciach nie zapadają z dnia na dzień

Kluczową rolę w organizacji ruchu odgrywa Miejski Inżynier Ruchu.

– To organ, który analizuje, czy wprowadzane utrudnienia nie sparaliżują miasta. My wydajemy zgodę na zajęcie pasa drogowego, ale nie jesteśmy stroną decydującą w pierwszej kolejności – podkreśla Kaniewska.

Jak zaznacza, proces przygotowania inwestycji jest długotrwały i wymaga wielu uzgodnień.

- To nie jest tak, że ktoś przychodzi w poniedziałek i we wtorek zamyka ulicę. To efekt długiego procesu projektowego i organizacyjnego - tłumaczy.

Prace PKP dodatkowo komplikują sytuację

Sytuację dodatkowo pogarszają remonty przejazdów kolejowych na Morasku i przy ul. Koszalińskiej.


Jak informuje PKP PLK, prace trwają od 11 marca do 3 kwietnia i wymagają czasowego zamknięcia skrzyżowań.

- Zakres robót wymaga zamknięcia przejazdów dla ruchu kołowego i pieszego. Zapewniono objazdy, o czym informują odpowiednie tablice - przekazuje Radosław Śledziński, rzecznik prasowy PKP PLK.

Objazdy wytyczono przez ul. Umultowską, Naramowicką i Lutycką, co dodatkowo zwiększa natężenie ruchu w tych rejonach.


Mieszkańcy czują chaos, urzędnicy apelują o cierpliwość

Mieszkańcy otwarcie przyznają, że obecna organizacja ruchu jest dla nich problematyczna.

- Można się zgubić. Chwilę temu było widać, że ktoś jedzie pod prąd - mówi Pani Martyna.

Z kolei ZDM podkreśla, że oznakowanie jest zgodne z przepisami, a informacje o remontach publikowane są z wyprzedzeniem.

- Samochody mogą przejeżdżać, choć tylko w jednym kierunku. Dojazd do posesji jest zachowany - zaznacza Kaniewska.

Urzędnicy nie ukrywają jednak, że utrudnienia są odczuwalne.

- Zdajemy sobie sprawę, że to uciążliwość dla mieszkańców, ale nie jesteśmy w stanie inaczej prowadzić takich prac - dodaje rzeczniczka prasowa ZDM.

Obecna sytuacja pokazuje, jak duży wpływ na codzienne życie mieszkańców ma kumulacja kilku inwestycji w jednym czasie. Najbliższe tygodnie będą kluczowe, ponieważ to wtedy okaże się, czy organizacja ruchu okaże się wystarczająca, czy konieczne będą kolejne zmiany, aby uniknąć jeszcze większych problemów na północy Poznania.


Źródło : News Stacha

bottom of page