top of page

"TO NIE BYŁA PRAWDZIWA GALERIA". DAWNY WŁAŚCICIEL LOKALU UJAWNIA KULISY.

  • Zdjęcie autora: Stanisław Mazurczak
    Stanisław Mazurczak
  • 13 paź 2025
  • 2 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 25 paź 2025

Galeria na Podolanach w Poznaniu, fot. Galeria Podolany/ FB
Galeria na Podolanach w Poznaniu, fot. Galeria Podolany/ FB

Najemcy mówią o zaniedbaniach i braku reakcji administracji. Po tragicznym pożarze galerii handlowej w tej części miasta zaczynają wypływać nowe informacje dotyczące jej funkcjonowania. W rozmowie z nami dawny właściciel jednego z lokali opowiedział o kulisach pracy w budynku, który - jak twierdzi - od lat był w fatalnym stanie technicznym.


„On dla nas nic nie robił”

Według rozmówcy, problemy zaczęły się już wiele lat temu, kiedy obiekt trafił pod nowego administratora.

To nie był człowiek, który powinien prowadzić tą galerię. On dla nas nie robił nic, tylko kasował pieniądze. A tak naprawdę to wszystko było tam, nie wiem, no po prostu masakra. - mówi dawny właściciel lokalu.

Jak podkreśla, przez lata nikt nie zajmował się remontami ani utrzymaniem obiektu.

Galeria nie, przez jego działalność, ani raz nie była wyremontowana, ani raz nie była wymalowana. Nic nie było robione w tej galerii, nic kompletnie. To była dziupla, z której on zarabiał pieniądze, a my na niego musieliśmy robić.

„Byliśmy zastraszani”

Relacje przedsiębiorców pokazują, że atmosfera w galerii była napięta.

Byliśmy zastraszani. Jak mówiliśmy, że klienci się skarżą, bo nie ma ubikacji, to on mówił: "No to wy*********cie i tyle" . Takie były jego odpowiedzi.

Wielu najemców, jak twierdzi rozmówca, chciało zostać, ale czasem nie mieli wyboru.

Ciężko jest odejść po iluś tam latach z miejsca, z którego człowiek żyje, ale musieliśmy, bo ten człowiek nam po prostu przeszkadzał.

Brak zabezpieczeń przeciwpożarowych

Dawny właściciel wspomina też o problemach z bezpieczeństwem. Jego zdaniem w galerii brakowało podstawowych systemów przeciwpożarowych.

Jak pożar wybuchł, najpierw był dym, no to żadna czułka nie zadziałała, nie? Bo tak naprawdę tam ich nie ma w ogóle. Nawet zraszaczy do wody tam nie ma.

Nie wyklucza, że pożar mógł być wynikiem zaniedbań.

Myślę, że coś takiego mogło być. Ale przez tego właśnie właściciela? Nie wiem. Jeżeli administrator umywa ręce, to znaczy, że ktoś, kto był na niego zły, to zrobił, bo wiedział, że nie ma pozwolenia od straży pożarnej na prowadzenie galerii.

Teraz działam na swoim terenie

Po odejściu z galerii rozmówca otworzył własny lokal.

Teraz jestem na swoim terenie. Przerobiłem jeden lokal i mogę działać dalej.

Podkreśla jednak, że jego historia to nie wyjątek.

Bardzo proszę, niech pan to napisze anonimowo. Każdy tam miał problem z nim. - kończy.

Próbowaliśmy się skontaktować z galerią, jednakże nie ma do nich numeru telefonu. Według naszego rozmówcy pożar ustanowił kres działalności galerii.


AKTUALIZACJA - 20:41 (20.10.2025)

Z naszych ustaleń galeria nie potwierdza owego zajścia, natomiast w rozmowie z nami inni właściciele, potwierdzają podobny bieg zdarzeń.


Źródło : News Stacha

bottom of page