OGROMNY POŻAR GALERI W POZNANIU: SPŁONĘŁY LOKALE USŁUGOWE, PAPUGI NIE PRZEŻYŁY
- Stanisław Mazurczak
- 13 paź 2025
- 3 minut(y) czytania

Pożar, który wybuchł na ul. Strzeszyńskiej 65 w Poznaniu, wstrząsnął mieszkańcami. Ogień objął jeden z dyskontów sklepowych, a następnie rozprzestrzenił się na całą Galerię Podolany, niszcząc m.in. szkołę tańca „Rampa Dance”, Papugarnię Kakadu i przychodnię. Świadkowie i strażacy nie wykluczają podpalenia, choć policja pozostaje ostrożna w ocenie przyczyn zdarzenia.
Strażacy: „wątek podpalenia jest prawdopodobny”, policja: „nie mówimy o podpaleniu”.
Do ogromnego pożaru doszło na ul. Strzeszyńskiej 65, gdzie ogień pojawił się w jednym z dyskontów sklepowych. Następnie ogień rozprzestrzenił się na galerię, gdzie spalone zostały doszczędnie lokale usługowe takie jak np. szkoła tańca.
Jak już informowaliśmy na naszej stronie, pojawiły się przypuszczenia wskazujące na celowe podpalenie obiektu.
Mamy naocznego świadka, który widział dym w szczelinach na tyłach Chaty Polskiej. Tam, jak wiele wskazuje, pojawiło się źródło ognia. „Nie ma żadnych przesłanek, by mówić o tym, że ktoś celowo podłożył ogień” - podkreśla Andrzej Borowiak, rzecznik policji.
Jednakże portal Onet doszedł, również do źródeł w straży pożarnej.
Nasi ludzie byli na miejscu sześć minut po zgłoszeniu, czyli bardzo szybko. Ogień był już na dachu galerii, co naszym zdaniem świadczy o prawdopodobnym podłożeniu przez kogoś ognia. W sytuacji, gdyby było to przypadkowe zdarzenie, płomienie tak szybko by się nie rozprzestrzeniały. Poza tym fakt, że świadek przesłuchany przez policję widział zadymienie na tyłach Chaty Polskiej, wcale nie świadczy, że tam było źródło ognia. Ten sklep był niemalże złączony z budynkiem galerii, więc równie dobrze pożar mógł rozpocząć się właśnie na jej terenie. Szczegółowe analizy na miejscu zdarzenia na pewno dadzą nam więcej odpowiedzi. Wątek podpalenia jest prawdopodobny, świadczy o tym choćby tempo rozprzestrzeniania się ognia - mówi strażak.
Papugi spalone. Czy były szanse na uratowanie ich?
W galerii znajdowała się Papugarnia Kakadu, w której było 200 papug. Niestety ich nie udało się uratować. Pytanie nasuwa się zatem, czy były szanse na ratunek?
Doszło do tragedii, był czas na ratowanie papug, błagaliśmy policję i straż, był właściciel i były klucze, po prawie godzinie od rozpoczęcia pożaru dotarł do papug. Próbowały wydostać się przez okno, spłonęły na naszych oczach, biedne, niewinne istotki, które służby traktują jak śmieci. Było miejsce na wyprowadzenie ich, byli wolni ratownicy, pomimo próśb o wybicie okna, by mogły uciec same, nikt nic nie zrobił, a w ostatnich chwilach patrzyły na nas, ludzi, którzy powinni je chronić - podaje jedna z mieszkanek Podolan.
Strażacy odpierają zarzuty.
Gdy przyjechaliśmy na miejsce, galeria płonęła, a klatki z ptakami znajdowały się blisko ognia. Wiemy, że były oczekiwania, że wskoczymy tam i uratujemy papugi, ale nie było takiej możliwości. Życie ludzkie jest najważniejsze - przekonuje strażak.
Lokale usługowe spłoneły i co teraz?
Jak już podaliśmy, szkoła tańca - „Rampa Dance”, przychodnia oraz Papugarnia Kakadu zostały spalone. Każdy lokal, który ucierpiał, podczas pożaru wydał oświadczenie w tej sprawie.
Szkoła tańca - "Rampa Dance"
W związku z pożarem Galerii Podolany zajęcia poniedziałkowe są odwołane. Na obecną chwilę nie mamy informacji co będzie dalej. Prosimy uzbroić się w cierpliwość, na pewno Was nie zostawimy. Na WhatsApp utworzyliśmy grupę pomocową. (...) Bardzo dziękujemy za wsparcie które od Was otrzymujemy. To dodaje siły.
Biuro podróży - "Travelino"
Drodzy Klienci, dziękujemy za słowa otuchy, za telefony. … Póki co nie wiemy co dalej, ale nie poddajemy się. Jesteśmy do Waszej dyspozycji…narazie pewnie tylko telefonicznie i zdalnie. Będziemy na bieżąco informować.
Klub - "Czerwony Smok"
W związku z pożarem Galerii Podolany i zamknięciem budynku wszystkie zajęcia w tym tygodniu są odwołane. Będziemy państwa informować na bieżąco co z dalszą działalnością klubu. Szukamy lokalu zastępczego do prowadzenia zajęć na czas remontu galerii. Prosimy o możliwą pomoc - tel: 503 543 711.
Jak podaje „Głos Wielkopolski”, Zielona Pralnia nie uległa pożarowi.
Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, galeria zostanie zamknięta na rok.
AKTUALIZACJA - 16:30 (13.10.2025)
Papugarnia wydała oświadczenie w mediach społecznościowych, z którego wynika, że żaden z ptaków nie przeżył.
Trudno znaleźć słowa, które mogłyby opisać smutek, żal i pustkę po tym, co się wydarzyło. (...) Potrzebujemy czasu, by to wszystko zrozumieć i poukładać. Nie zapomnimy o naszych skrzydlatych przyjaciołach. Na zawsze pozostaną w naszych sercach - napisano.
Źródło : News Stacha, PAP, Onet.pl, Głos Wielkopolski


