top of page

PODPALACZ ZE STAREGO MIASTA POSZUKIWANY. PROKURATURA: "MĘŻCZYZNA MOŻE PROWADZIĆ WĘDROWNY TRYB ŻYCIA"

  • Zdjęcie autora: Stanisław Mazurczak
    Stanisław Mazurczak
  • 12 gru 2025
  • 2 minut(y) czytania
Pożar na ul. Wrocławskiej w Poznaniu, fot. kpt. Przemysław Przybyłowicz (PSP w Poznaniu) (archiwum)
Pożar na ul. Wrocławskiej w Poznaniu, fot. kpt. Przemysław Przybyłowicz (PSP w Poznaniu) (archiwum)

Pożar w centrum Poznania, który zagroził życiu mieszkańców i spowodował straty sięgające pół miliona złotych, ma zdaniem śledczych swoje źródło w celowym podpaleniu. Prokuratura wydała postanowienie o przedstawieniu zarzutów, ale podejrzany 48-letni mężczyzna jest obecnie poszukiwany w całym kraju.


Śledztwo trwa, podejrzany zniknął

Zabezpieczony na miejscu pożaru materiał dowodowy został szczegółowo przeanalizowany przez biegłego z zakresu pożarnictwa. Jak wynika z ustaleń, ogień miał zostać wzniecony poprzez podpalenie śmieci w wiacie znajdującej się przy jednej z kamienic na Starym Mieście.

Ślady i dowody, które na miejscu zdarzenia zabezpieczono, poddane zostały w wnikliwej analizie przez biegłego z dziedziny pożarnictwa. Wnioski jego opinii doprowadziły do wydania postanowienia o przedstawieniu zarzutów konkretnej osobie. Mężczyzna ten w tej chwili jest poszukiwany jako podejrzany, nie jest ustalone jego miejsce pobytu. - mówi Łukasz Wawrzyniak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu

Jak podkreśla prokuratura, podejrzany nie ma stałego adresu, czyli żyje w sposób wędrowny, co znacząco utrudnia działania służb.

Podejrzany nie ma stałego miejsca pobytu na terenie Polski. Zarządzono jego poszukiwanie w skali ogólnokrajowej. Jeżeli czynności nie doprowadzą do zatrzymania, prokurator rozważy wniosek o tymczasowy areszt poszukiwawczy, co pozwoli wydać list gończy. - dodaje Wawrzyniak

Na ten moment nic nie wskazuje na to, by mężczyzna opuścił granice kraju. Policja i prokuratura próbują ustalić, gdzie przebywa.


Pożar zagrażał mieszkańcom. Akcja straży zapobiegła tragedii

Pożar rozprzestrzenił się z wiaty śmietnikowej na elewację kamienicy, a płomienie, jak ustalił biegły mogły doprowadzić do tragedii.

Aktualnie dowody wskazują na spowodowanie pożaru poprzez podpalenie śmieci koło wiaty, która zajęła się ogniem i doprowadziła do zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób, a także dla mienia znacznej wartości. Chodzi o szkody widziane na kwotę pół miliona złotych. - informuje rzecznik.

Zniszczeniu uległy elementy wiaty oraz uszkodzone zostały fragmenty elewacji budynku. Straż pożarna przeprowadziła akcję, która zapobiegła rozprzestrzenieniu się ognia.

Zapewniono wszystkie środki bezpieczeństwa, aby nikomu się nic nie stało. W tej sprawie rzeczywiście nikt nie doznał żadnego uszczerbku na zdrowie. - zapewnia Wawrzyniak

Motyw działania sprawcy nadal pozostaje nieznany, jego ustalenie będzie możliwe dopiero po zatrzymaniu i przesłuchaniu podejrzanego.


Źródło : News Stacha


bottom of page