top of page

TŁUSTY CZWARTEK! KOLEJKI PO PĄCZKI I RZEMIEŚLNICZA PRODUKCJA NA PEŁNYCH OBROTACH

  • Zdjęcie autora: Stanisław Mazurczak
    Stanisław Mazurczak
  • 12 lut
  • 3 minut(y) czytania
Pączki w jednej z poznańskich cukierni, fot. Stanisław Mazurczak/ News Stacha
Pączki w jednej z poznańskich cukierni, fot. Stanisław Mazurczak/ News Stacha

Tłumy ustawiały się przed cukierniami, dyskonty kusiły symbolicznymi cenami, a rzemieślnicze pracownie, jak cukiernia Mercure pracowały na pełnych obrotach, produkując tysiące pączków i sięgając po nowe smaki.


Tłusty Czwartek, czyli słodka tradycja z wielowiekową historią

Tłusty Czwartek to zwyczaj, którego korzenie sięgają jeszcze czasów pogańskich. Był on symbolicznym pożegnaniem zimy i jednocześnie rozpoczęciem okresu zabaw, uczt oraz obfitego jedzenia przed nadchodzącym postem. Wierzono, że im tłustsze i bardziej kaloryczne potrawy zostaną zjedzone tego dnia, tym większe szczęście i dostatek będzie towarzyszyć domownikom przez cały rok.


W dawnej Polsce Tłusty Czwartek wyglądał zupełnie inaczej niż dziś. Na stołach królowały nie słodkie, lecz wytrawne pączki, nadziewane mięsem, słoniną lub boczkiem. Były one ciężkie, sycące i smażone na smalcu. Dopiero w XVII i XVIII wieku, wraz z rozwojem cukiernictwa i dostępnością cukru, pączki zaczęły przybierać słodką formę, którą znamy współcześnie.


Z czasem Tłusty Czwartek stał się jednym z najbardziej lubianych i powszechnie obchodzonych świąt kulinarnych w Polsce. Nie inaczej było dziś w Poznaniu. Od wczesnych godzin porannych przed cukierniami ustawiały się długie kolejki, a w dyskontach pączki sprzedawano w symbolicznych cenach, nawet za jeden groszy. To jednak nie zniechęciło miłośników tradycyjnych, rzemieślniczych wypieków, którzy, jak co roku chętnie wybierali jakość i sprawdzone receptury.


Kolejka przed jedną z poznańskich pączkarni, fot. Stanisław Mazurczak/ News Stacha
Kolejka przed jedną z poznańskich pączkarni, fot. Stanisław Mazurczak/ News Stacha

Dziś, choć zmieniły się smaki i formy wypieków, idea pozostała ta sama, to dzień bez wyrzutów sumienia, w którym tradycja spotyka się z przyjemnością. Niezależnie od tego, czy sięgamy po klasycznego pączka z różą, czy nowoczesne wersje z pistacją.


Tysiące pączków i nowe smaki

Jednym z miejsc, gdzie ruch był wyjątkowo duży, była cukiernia Mercure w Poznaniu.

Jak mówi szef cukierni, Tłusty Czwartek to kulminacyjny moment wielotygodniowych przygotowań.

- Przeciągamy jak największą liczbę gości nowymi smakami pączków, takimi jak pistacjowe czy z ajerkoniakiem. W przyszłości planujemy także pączki z czekoladą i orzechami laskowymi - podkreśla Grzegorz Dziamski, szef cukierni Mercure w Poznaniu
Grzegorz Dziamski, szef cukierni Mercure w Poznaniu, fot. Stanisław Mazurczak/ News Stacha
Grzegorz Dziamski, szef cukierni Mercure w Poznaniu, fot. Stanisław Mazurczak/ News Stacha

Produkcja w tym dniu odbywa się na ogromną skalę.

- Każde ciasto to tysiąc pączków. Przygotowanie jednego takiego cyklu, aż do wysmażenia, trwa około dwóch i pół godziny. W Tłusty Czwartek robimy od jedenastu do dwunastu tysięcy pączków - wyjaśnia Dziamski.

W tym roku cukiernia przygotowała dokładnie 12 tysięcy pączków, w tym po 600 z pistacją i ajerkoniakiem. Co roku liczba ta rośnie, średnio o około 500 sztuk.


Klienci przychodzą już dzień wcześniej

Jak zauważa szef cukierni, pączkowe szaleństwo zaczyna się jeszcze przed samym świętem.

– Zauważyłem, że ludzie robią sobie taką „wigilię Tłustego Czwartku”, czyli w środę szukają najlepszych pączków i przychodzą je testować. Już wtedy sprzedajemy ich bardzo dużo – mówi.

W samym Tłustym Czwartku cukiernię odwiedziło około 700–800 klientów, co oznacza wzrost o 5–6 procent w porównaniu do ubiegłego roku. Duża część produkcji trafiła również do firm.

– Do samych firm w Poznaniu i w Polsce wywieźliśmy dziś około 3200 pączków. Pracodawcy coraz częściej chcą w ten sposób docenić swoich pracowników – dodaje.

Rzemiosło kontra dyskonty

Choć dyskonty przyciągają klientów ekstremalnie niskimi cenami, cukiernia Mercure nie zamierza z nimi konkurować w ten sposób.

- To strategia marketów, pączek jest reklamą, która ma przyciągnąć klientów po inne towary. My sprzedajemy pączki tradycyjne, naturalne, z mniejszą liczbą składników E. Są droższe, ale jakościowo nieporównywalne - tłumaczy Dziamski.

Ceny w cukierni wynoszą 8 zł za klasycznego pączka, a wersje z pistacją i ajerkoniakiem za 12 zł.

- Pistacje są drogie i zawsze były drogie. Trzeba wziąć pod uwagę food cost, pracowników i energię. Ta cena nie bierze się znikąd - podkreśla.

Choć to pączki królują w Tłusty Czwartek, w Mercure dużym zainteresowaniem cieszą się również faworki.

- Receptura pochodzi jeszcze od mojej babci. U mnie faworki są pulchne, delikatne, takie „,chmurki”, a nie przesadnie chrupiące. Klienci bardzo je doceniają - mówi szef cukierni.

Tłusty Czwartek w Poznaniu po raz kolejny pokazał, że tradycja ma się doskonale, niezależnie od cen, promocji i kalorii, pączek wciąż pozostaje bohaterem tego dnia.


Źródło : News Stacha

bottom of page